Dwór
Drewniany dwór, który nie ma nic do udowodnienia.
Stoi tu od pokoleń. Skrzypi przy każdym kroku, dym z kominka czuje się w korytarzu, podłoga jest ciepła nawet w styczniu.
Kupiliśmy dwór w 2010 z myślą, że odrestaurujemy go i sprzedamy. Sześć miesięcy później wprowadziliśmy się sami. Sichlański nie był projektem — był miejscem, które nas wybrało.
Nie jesteśmy hotelem. Mamy sześć pokoi, jedną restaurację, jedną saunę. Wszystko mieści się pod jednym dachem, a kucharz, który robi wam jagnięcinę, może rano zaprowadzić was na szlak. Tak chcemy zostać.
“Sichlański nie był projektem — był miejscem, które nas wybrało.”